#6 Co to jest odzwierciedlanie?

Z terminem odzwierciedlanie wielu ludzi spotyka się po raz pierwszy albo na studiach psychologicznych, albo w gabinecie u psychoterapeuty. W tym drugim przypadku zazwyczaj dowiadują się, że nie byli dobrze odzwierciedlani. A jest tak, że odpowiednie odzwierciedlanie dziecka przez jego opiekunów ma znaczący wpływ na późniejsze funkcjonowanie. Warto więc dowiedzieć się, co to znaczy i jak to stosować.

Zjawisko odzwierciedlania składa się z kilku etapów: zauważenia, empatii i nazwania uczucia u innej osoby, ewentualnie może się kończyć także jakimś gestem. Ważne jest, aby ten proces był jak najbliższy rzeczywistości.

Widzę cię takim, jakim jesteś i to jest dla mnie OK

Wyobraźmy sobie sytuację, że kilkuletnia Zuzia chce pokazać mamie, jak się nauczyła jeździć na rowerze, trzymając się jedną ręką. Dumna z siebie i zaaferowana tym, czy mama patrzy, najeżdża na kamień i spada z roweru. Nic poważnego się nie stało, ale ma obtarte kolano i płacze. Co powinna zrobić mama, aby właściwie odzwierciedlić Zuzię? Najpierw musi zauważyć jej krwawiące kolano (etap 1), potem wyobrazić sobie, że pewnie ją ono boli (etap 2) i potem jej to powiedzieć (etap 3), np.: „Wiem, że cię boli. Zaraz pójdziemy do domu, przemyjemy kolano i nałożymy plaster”. Mama przytula Zuzię (etap 4). Po adekwatnym odzwierciedleniu dziecko się uspokaja. Zmniejsza się jego niepokój, ktoś pomógł mu nazwać to, co się z nim dzieje, dając mu jednocześnie prawo do przeżywania tego. Dziecko uczy się też przy okazji, jak w przyszłości koić samego siebie, internalizując kojącą część mamy. Trudno się nie zgodzić, że to bardzo ważna umiejętność życiowa.

Nie widzę cię i nie obchodzi mnie, co się z tobą dzieje

Co się dzieje, gdy odzwierciedlania nie ma lub jest ono nieadekwatne? Wróćmy do naszego przykładu i zobaczmy, co się będzie działo, gdy mama zareaguje inaczej, np. „Tyle razy ci mówiłam, żebyś uważała. Tylko się wygłupiasz” – krzyczy. „Za karę nie pójdziemy na lody”. Mama z pierwszego przykładu była emocjonalnie blisko Zuzi. Rozumiała jej potrzebę zaimponowania mamie oraz to, że Zuzia jest jeszcze na tyle mała, że nie jest w stanie tak utrzymywać równowagi, jak dorosły człowiek, nie miała także pretensji do siebie o to, że nie przewidziała upadku córki. Mama z drugiego przykładu jest daleka od doświadczeń emocjonalnych Zuzi. Nie ma kontaktu z jej bólem, ma za to kontakt ze swoim poczuciem winy, że nie zapobiegła wypadkowi, a co za tym idzie ze złością na siebie, którą natychmiast przerzuca na córkę. Może także obawiać się oceny innych, jaką to złą jest matką. Nie potrafi przyjąć uczuć dziecka, w zamian zalewa je własnymi trudnymi uczuciami, niepokój Zuzi w konsekwencji rośnie. Uczy się, że okazywanie bólu i płacz nie są przyjmowane przez najbliższą jej osobę. Jeśli sytuacja będzie się powtarzać przy innych okazjach, Zuzia nie nauczy się skutecznego samokojenia. Zacznie się wstydzić swoich uczuć, będzie je stopniowo wycofywać, a w ich miejsce wejdzie lęk.

Ja wiem lepiej jak się czujesz

Równie szkodliwe jest nieadekwatne odzwierciedlanie. Dziecko czuje jedno, a opiekun nazywa to czymś innym. Na przykład dziecko boi się przed wizytą u dentysty, wchodzi do gabinetu przerażone, rodzic tego nie widzi, nie uspokaja dziecka, które potem gryzie w rękę dentystę, a rodzic komentuje sprawę: „Ty mała złośnico”. Negatywne konsekwencje będą takie, jak w powyższym przykładzie.

Czasami lepiej zapytać niż zgadywać

Jeśli opiekun nie jest pewien, czy dobrze się domyśla uczuć dziecka, zawsze może się upewnić, pytając je o to. Młodsze dzieci pewnie nie będą jeszcze znały odpowiedzi, starsze powinny już umieć potwierdzić lub zaprzeczyć. W każdym jednak przypadku dziecko będzie czuło zainteresowanie swoim stanem i chęć towarzyszenia w jego emocjach przez życzliwego dorosłego. A to już bardzo dużo. Zdecydowanie lepiej tak zrobić, niż nie trafić i przypisać dziecku na przykład swoje uczucia.

Czy psychoterapeuci też odzwierciedlają?

To jeden z podstawowych kawałków naszej pracy. Wielu pacjentów mówi: „Nie byłem widzianym dzieckiem. Rodzice dbali, żebym miał co jeść, dobrze się uczył, dostał na studia, nauczył języków obcych, założył rodzinę. Ale oni tak naprawdę nie wiedzą, kim ja jestem, co lubię, czego nie. Nigdy ich to nie interesowało”. Źle odzwierciedlane osoby w życiu dorosłym borykają się z niską samooceną, brakiem wiary w siebie, z lękiem, nierzadko z depresją. Pacjent, którego psychoterapeuta dobrze odzwierciedla, rozluźnia się, prostuje, zaczyna patrzeć ludziom w oczy, mówi czego potrzebuje, zaczyna lubić siebie i innych, bo czuje się ważny i rozumiany. Gdy człowiek jest słaby, to mu się nie mówi „dasz radę, dasz radę”, tylko się go odzwierciedla. Tylko tyle i aż tyle. Każdy może to robić swoim bliskim.

Beata Bereza
Psychoterapeutka

Zapisz się lub zadzwoń do recepcji INZPiRO.

← powrót do strony głównej